O co naprawdę chodzi w zadaniach za 5–6 punktów na maturze rozszerzonej
Dlaczego zadania za 5–6 punktów są kluczowe
Zadania za 5–6 punktów na maturze rozszerzonej z matematyki nie są „dodatkiem”, tylko trzonem arkusza. Zazwyczaj to właśnie one decydują o tym, czy wynik będzie przeciętny, czy bardzo dobry. Często nie są też obiektywnie najtrudniejsze – wymagają raczej sprawnego łączenia kilku prostszych umiejętności, logicznego myślenia i umiejętności zapisania pełnego, czytelnego rozwiązania.
Typowe zadanie za 5–6 punktów składa się z kilku kroków: trzeba coś policzyć, coś uzasadnić, a na końcu sformułować wniosek. Każdy z tych etapów to zwykle osobna pula punktów. Można więc popełnić błąd rachunkowy, a i tak uratować 3–4 punkty, jeśli tok rozumowania jest poprawny i pełny. Z drugiej strony – nawet dobre „w głowie to rozwiązałem” nie daje nic, jeśli na kartce brakuje argumentów.
Strategia „wiem jak, ale nie chce mi się pisać” w zadaniach otwartych z rozszerzenia jest prostą drogą do tego, by tracić po kilkanaście punktów na arkuszu. Cel jest jasny: nauczyć się rozbijać duże zadanie na logiczne etapy i każdy z nich zapisywać językiem egzaminu.
Jak wyglądają zadania za 5–6 punktów w arkuszu
W arkuszach CKE można zauważyć kilka powtarzających się schematów. Zadanie za 5–6 punktów zwykle:
- ma rozbudowaną treść (często 2–3 akapity tekstu),
- wymaga znajomości co najmniej dwóch działów (np. funkcje + geometria, logika + kombinatoryka, ciągi + procenty),
- zawiera części pośrednie – albo jawnie (a), (b), albo ukryte w jednym długim poleceniu,
- wymaga pełnego uzasadnienia, często słownego: „wykaż, że…”, „uzasadnij, że…”, „pokaż, że…”.
Jeżeli w treści pojawia się „wykaż”, „uzasadnij”, „pokaż, że” albo „czy istnieje…”, „czy zachodzi…”, możesz niemal z automatu założyć, że to zadanie średnio-duże, w okolicach 4–6 punktów. To sygnał, że sama liczba w odpowiedzi nie wystarczy – liczy się dowód lub przemyślane rozumowanie.
Najczęstsze mity dotyczące „dużych” zadań
Wielu uczniów traktuje zadania za 5–6 punktów jak „bossów” w grze – coś wyjątkowego, dramatycznie trudnego. W praktyce często są to zadania, które:
- rozszerzają standardowe typy o jeden dodatkowy twist (np. funkcja kwadratowa, ale z warunkiem na parametry),
- są tak długie tekstowo, że wydają się straszne, choć rachunkowo są proste,
- sprawdzają umiejętność czytania ze zrozumieniem bardziej niż „kosmiczną matematykę”.
Skuteczna strategia polega nie na „magii”, ale na opanowaniu kilku uniwersalnych schematów pracy z dużym zadaniem. Sercem tej strategii jest spokojne rozbijanie problemu na etapy, systematyczne zapisywanie warunków oraz świadome zbieranie punktów cząstkowych, nawet jeśli rozwiązanie końcowe się nie uda.
Jak czytać długie treści zadań i wyłapywać, za co są punkty
Technika pierwszego czytania: nie rozwiązuj w głowie
Przy długich zadaniach za 5–6 punktów bardzo kusi, żeby już w trakcie pierwszego czytania „lecieć z rachunkami” w myślach. To jeden z głównych powodów, dla których wypada się z toku zadania po dwóch zdaniach i wraca do treści co chwilę. Pierwsze czytanie ma inny cel: zrozumieć strukturę problemu, a nie go rozwiązać.
Dobra praktyka podczas pierwszego czytania:
- podkreśl lub zakreśl dane liczbowe i słowa-klucze („funkcja rosnąca”, „prostopadły”, „ciąg geometryczny”, „prawdopodobieństwo warunkowe”),
- oznacz, o co dokładnie pytają w poleceniu („oblicz x”, „wykaż, że dla każdego…”, „znajdź wszystkie możliwe wartości parametru a”),
- zapisz na marginesie krótko, co jest „wejściem”, a co „wyjściem” zadania, np. „dane: trójkąt prostokątny, szukane: pole”.
Na tym etapie nie liczysz, nie przekształcasz. Po prostu organizujesz informacje. Dzięki temu unikasz sytuacji, w której „utkniesz” w rachunkach w połowie, bo pominąłeś ważny warunek z końca treści.
Drugie czytanie: rozbijanie na etapy
Podczas drugiego czytania zadanie przechodzi z kategorii „opowieści” do kategorii planu działania. Każde zdanie lub fragment z treści powinien mieć odzwierciedlenie w Twoich zapisach. Dobry nawyk to spisanie krótkiego planu w 2–4 punktach:
- 1) zapisać warunek z treści (np. równanie, zależność, informację o monotoniczności),
- 2) wyprowadzić wzór lub równanie, które ma związek z szukanym wynikiem,
- 3) rozwiązać równanie / nierówność,
- 4) zinterpretować wynik (np. odrzucić rozwiązania sprzeczne z treścią, sformułować odpowiedź słowną).
Tego plany zwykle nie zapisuje się pełnymi zdaniami – wystarczą hasła. Chodzi o to, byś sam widział, ile logicznych kroków czeka Cię w zadaniu za 5–6 punktów. Każdy z tych kroków to potencjalne 1–2 punkty.
Jak „czytać” polecenia egzaminacyjne
Treść poleceń przy dużych zadaniach wiele zdradza o tym, jak egzaminator będzie przyznawał punkty. Kilka przykładów:
- „Wykaż, że dla każdego x…” – oczekiwany jest dowód ogólny, nie wystarczy podstawienie przykładowych liczb.
- „Znajdź wszystkie wartości parametru a, dla których…” – trzeba:
- zapisz warunek w postaci równania/nierówności z parametrem,
- przekształć do nierówności w a,
- rozwiąż nierówność,
- czasem jeszcze zweryfikuj, czy uzyskane a nie daje sprzeczności gdzie indziej.
- „Czy istnieje…” – zwykle trzeba:
- albo podać przykład obiektu spełniającego warunek (np. funkcję, punkt, liczbę),
- albo wykazać, że żaden nie istnieje – czyli przeprowadzić rozumowanie „w przeciwną stronę” (założenie, że istnieje, prowadzi do sprzeczności).
Widząc rekcje typu „wykaż”, „uzasadnij”, nastaw się na argumentację krok po kroku: zapisujesz, co zakładasz, co wynika po kolei i gdzie dochodzisz. Same rachunki to często tylko połowa punktów.
Strategia krok po kroku: jak „ugryźć” każde zadanie za 5–6 punktów
Krok 1: Zapisz dane i szukane w matematycznym języku
Odruch wielu uczniów: od razu układać równanie. Bardziej bezpieczny odruch: najpierw spisz dane. Na przykład:
Przykład (schematyczny):
„Dany jest trójkąt ABC, w którym AB = 5, AC = 12. Wysokość poprowadzona z wierzchołka A ma długość 4. Oblicz pole trójkąta ABC.”
Zamiast od razu liczyć, zapisz:
- Trójkąt ABC.
- AB = 5, AC = 12.
- ha = 4.
- Szukane: PABC.
Ten etap zajmuje kilkanaście sekund, a:
- porządkuje informacje,
- pozwala łatwiej wrócić do zadania po przerwie,
- pomaga zobaczyć, jakie wzory wchodzą w grę (np. na pole).
W zadaniu za 5–6 punktów takich danych jest zwykle więcej: warunki na parametry, własności funkcji, relacje między bokami figur. Im więcej tekstu, tym ważniejszy staje się ten etap.
Krok 2: Zrób rysunek lub schemat, gdy tylko się da
W wielu zadaniach za 5–6 punktów brak rysunku to najprostsza droga do pomyłki. Dotyczy to nie tylko geometrii, ale też funkcji (wykres), ciągów (oś liczbową, schemat słupkowy) czy kombinatoryki (drzewko). Nawet bardzo prosty szkic pomaga:
- zobaczyć zależności (np. kąt prosty, równoległość prostych, przecięcia wykresów),
- od razu odrzucić część absurdalnych rozwiązań (np. ujemną długość boku).
Nie trzeba „ładnie rysować”. Wystarczy czytelny szkic z podpisanymi długościami, kątami, oznaczeniami punktów czy wartości funkcji. Egzaminator i tak nie ocenia estetyki rysunku – liczy się, czy widać, że rozumiesz sytuację.
Krok 3: Rozbij zadanie na mini-kwalifikacje
Zadanie za 5–6 punktów prawie zawsze można rozpisać na mniejsze „mini-zadania”. Na przykład:
- Najpierw oblicz coś prostszego (długość boku, wartość funkcji w punkcie).
- Potem wykorzystaj tę wartość w drugim kroku (pole, odległość, warunek na parametr).
- Na końcu dokonaj interpretacji (które rozwiązanie ma sens, czy warunek jest spełniony).
Przygotowując się do matury rozszerzonej, warto trenować takie dzielenie zadań dokładając obok każde duże zadanie „schemat”:
- co liczę najpierw,
- co z tego wyniknie,
- jak użyję tego w kolejnym kroku.
Ten nawyk powoduje, że na egzaminie patrzysz na zadanie nie jak na „wielkiego potwora”, ale jak na 3–4 małe kroki, z których każdy osobno nie jest straszny.
Krok 4: Zapisz pełny tok rozumowania, nawet jeśli jesteś pewny
Najbardziej „bolesne” straty punktów w zadaniach za 5–6 punktów wynikają z tego, że uczeń coś widzi w głowie i od razu pisze odpowiedź. Egzaminator nie przyzna punktów za tok myślenia, którego nie widać na kartce. Zwłaszcza przy poleceniach „wykaż”, „uzasadnij” czy „pokaż, że” cała zabawa polega na zapisaniu rozumowania.
Dobre nawyki przy zapisywaniu rozwiązań:
- zaczynaj od jasnego założenia (np. „Niech x oznacza…”, „Z danych mamy…”),
- po każdym większym kroku zapisuj krótkie uzasadnienie (np. „bo wzór na deltę”, „bo trójkąt prostokątny, więc…”, „bo definicja funkcji rosnącej”),
- na końcu rozdziel wynik liczbowy od odpowiedzi (często słownej) – tak, by egzaminator bez wątpliwości wiedział, co przyjmujesz jako rezultat.
Krok 5: Zabezpiecz punkty, nawet jeśli nie znasz końca
Duża przewaga zadań za 5–6 punktów polega na tym, że można zdobyć 2–4 punkty nawet wtedy, gdy nie doprowadzisz zadania do końca. To działa tylko wtedy, gdy każdy etap jest zapisany osobno. Przykładowo:
- obliczysz deltę, ale nie umiesz zinterpretować pierwiastków – dostaniesz częściowe punkty,
- napiszesz poprawny układ równań, ale nie policzysz go do końca – również możesz liczyć na część punktów,
- narysujesz poprawny wykres i zapiszesz warunek, który z niego wynika – nawet gdy dalej zabraknie czasu.
Dlatego w momencie, gdy „utkniesz” na jakimś poziomie zadania, nie kasuj dotychczasowych zapisów. Wręcz przeciwnie – dopisz, co wynika do tego momentu, a potem spokojnie przejdź dalej albo przeskocz do innego zadania.

Typ 1: Zadania dowodowe i „wykaż, że…” – jak nie tracić punktów bez potrzeby
Co naprawdę sprawdzają zadania typu „wykaż, że…”
Zadania dowodowe są solą matury rozszerzonej i często są wyceniane właśnie na 5–6 punktów. Egzaminator nie sprawdza w nich, czy umiesz przekształcać dziesiątki równań z pamięci, tylko czy potrafisz:
- przetłumaczyć treść na zapis matematyczny,
- zastosować definicję (np. funkcji rosnącej, prostopadłości, ciągu arytmetycznego),
- rozumować krok po kroku i zakończyć wnioskiem.
Jak układać dowód, gdy „nic nie przychodzi do głowy”
W zadaniach dowodowych kluczowe jest uproszczenie sytuacji. Zamiast czekać na „olśnienie”, lepiej uruchomić kilka prostych procedur.
Przydatny schemat działania:
- Zapisz dokładnie, co masz udowodnić – najlepiej w osobnym wierszu, np.
Udowodnić: (a + b)^2 ≥ 4ab - Sprawdź, czy możesz skorzystać z definicji:
- funkcja rosnąca:
x₁ < x₂ ⇒ f(x₁) < f(x₂), - ciąg arytmetyczny:
aₙ = a₁ + (n − 1)r, - prostopadłość: iloczyn kierunkowy
a₁ · a₂ = −1, - itd.
- funkcja rosnąca:
- Zastanów się, czy da się „podstawić” proste wzory:
- znana nierówność,
- wzór skróconego mnożenia,
- wzór na pole, odległość, deltę…
- Rozważ kierunek dowodu:
- od danych do tezy (klasycznie),
- od tezy „w drugą stronę” – często jako pomocnicze przekształcenie, by zobaczyć, do czego trzeba dojść.
Taki „zimny” schemat odciąża emocje. Zamiast myśleć „nie umiem”, przechodzisz mechanicznie przez kolejne punkty i często po jednym z nich pomysł się pojawia.
Typowe błędy w zadaniach dowodowych
W zadaniach za 5–6 punktów łatwo zgubić 2–3 punkty na rzeczach, które da się wyeliminować treningiem. Najczęstsze problemy:
- Rozumowanie „na skróty” – zapisujesz tylko końcową równość i wynik. Bez pokazania przejść po drodze egzaminator nie przyzna pełnej liczby punktów.
- Błędna strzałka wnioskowania – np. z tezy wyprowadzasz dane („bo tak łatwiej liczyć”), ale nie zaznaczasz, że to rozumowanie pomocnicze. Wygląda to jak błędny dowód „od końca”.
- Brak wniosku na końcu – nawet jeśli rachunki są poprawne, brak zdania typu „Stąd wynika, że…” może obniżyć ocenę, bo tok rozumowania jest urwany.
- Mieszanie założeń – do dowodu „dla każdego x” używasz konkretnego przykładu liczbowego i traktujesz go jako dowód ogólny.
Dobrą praktyką jest dodanie na końcu krótkiej klamry typu:
„Zatem dla każdej liczby rzeczywistej x zachodzi …, co kończy dowód.”
Przykładowy „szkielet” rozwiązania zadania dowodowego
Nie trzeba od razu tworzyć idealnie gładkiego tekstu. Wystarczy logiczny szkielet, do którego dopisujesz rachunki:
- Założenia: przepisujesz dane, zapisujesz „Niech x oznacza…”, „Niech a i b będą dodatnimi liczbami rzeczywistymi…”.
- Cel: na marginesie lub w pierwszym wierszu – „Mamy pokazać, że…”.
- Seria przekształceń: po każdym z nich krótki komentarz (np. „korzystamy ze wzoru…”, „ponieważ funkcja jest rosnąca, więc…”).
- Wniosek końcowy: jedno krótkie zdanie, że teza została udowodniona.
Trenując, możesz przez jakiś czas na sucho pisać tylko takie „plany dowodu” na zwykłej kartce, bez liczb – chodzi o wyrobienie odruchu logicznego porządku.
Typ 2: Zadania z parametrem – jak ujarzmić „a”, „m” i „k”
Dlaczego parameter nie musi być straszny
Wielu uczniów reaguje alergicznie na literę „a” w równaniu. Tymczasem bardzo często zadanie z parametrem to zwykłe zadanie rachunkowe, tylko z literą zamiast liczby. Podstawowa zmiana: zamiast „ile wynosi x”, pytają „dla jakich a to działa”.
Najbardziej przydatna myśl: parametr traktuj jak „zastępowalną” stałą. Tak samo możesz dodawać, mnożyć, dzielić (o ile nie jest zerem), rozwiązywać nierówności.
Stały schemat do równań i nierówności z parametrem
Przy zadaniach typu „znajdź wszystkie wartości parametru a, dla których równanie… ma dwa różne rozwiązania rzeczywiste” sprawdza się uniwersalny algorytm:
- Zapisać warunek „słowny” jako matematyczny:
- „dwa różne pierwiastki” –
Δ > 0, - „dokładnie jedno rozwiązanie” –
Δ = 0lub „funkcje mają jeden punkt wspólny”, - „brak rozwiązań rzeczywistych” –
Δ < 0, - „wszystkie rozwiązania spełniają…” – często trzeba rozwiązać nierówność dla wszystkich x.
- „dwa różne pierwiastki” –
- Wyznaczyć parametr z tego warunku – np. policzyć deltę jako funkcję a, zapisać nierówność w a i ją rozwiązać.
- Sprawdzić przypadki graniczne – np. gdy a występuje w mianowniku lub przy x², trzeba osobno rozważyć sytuację, gdy współczynnik się zeruje.
Mini-przykład (schematyczny):
„Dla jakich wartości parametru a równanie (a−1)x² + 2x + 3 = 0 ma dwa różne pierwiastki rzeczywiste?”
- 1) Jeśli
a − 1 = 0, to równanie nie jest kwadratowe – trzeba ten przypadek zbadać osobno (tu: liniowe lub sprzeczne). - 2) Dla
a ≠ 1liczymy deltę:Δ(a). - 3) Warunek „dwa różne pierwiastki”:
Δ(a) > 0. - 4) Rozwiązujemy nierówność w a i łączymy z warunkiem
a ≠ 1.
Wykres jako broń w zadaniach z parametrem
Część zadań z parametrem da się uprościć rysunkiem. Zamiast męczyć się z długimi rachunkami, możesz spojrzeć na problem geometrycznie:
- „dla jakich a prosta y = ax + 2 ma dokładnie jeden punkt wspólny z wykresem funkcji kwadratowej” – to pytanie o styczność lub jedyne przecięcie prostej i paraboli,
- „dla jakich a równanie |x − a| = 3 ma dokładnie jedno rozwiązanie” – to pytanie, gdzie musi leżeć a na osi liczbowej, żeby odległość od punktu x była równa 3 tylko raz.
W takich sytuacjach szybki szkic często sugeruje, jakich wartości parametru szukać: leżących w pewnym przedziale, większych/ mniejszych od jakiejś liczby, itp.
Najczęstsze pułapki w zadaniach z parametrem
Przy dużych zadaniach parametrycznych pojawiają się powtarzalne problemy:
- Pomijanie dziedzin – np. parametr w mianowniku lub pod pierwiastkiem. Trzeba wyłapać warunki typu
a ≠ 0,a ≥ 0i doliczyć je do odpowiedzi. - Zapominanie o „dokładnie” – gdy polecenie mówi „dokładnie jedno rozwiązanie”, to przypadek dwóch rozwiązań (Δ > 0) odpada, nawet jeśli „jakoś wychodzi”.
- Mieszanie ról – czasem zdarza się, że uczeń traktuje parametr jak niewiadomą i próbuje rozwiązać równanie „w x” zamiast „w a”. Pytanie z treści powinno jasno pokierować, co jest czym.
Typ 3: Funkcje i wykresy – zadania „tekstowe” za 5–6 punktów
Jak czytać opis funkcji, żeby nie zgubić punktów
Zadania z funkcjami na maturze rozszerzonej często przybierają formę dłuższego opisu: „Dana jest funkcja f określona wzorem…”, „wiadomo, że wykres funkcji przechodzi przez punkty…”, „funkcja jest rosnąca w przedziale…”. Każde takie zdanie to mały dodatkowy warunek.
Przy rozwiązywaniu warto wyciągnąć te warunki na wierzch, np. jako listę:
f(x) = ...– wzór,f(1) = 3– warunek punktu na wykresie,- „f jest rosnąca na (−∞, 2)” – informacja o znaku pochodnej albo o zachowaniu funkcji,
- „parabola ma wierzchołek w punkcie (2, −1)” – gotowy wzór w postaci kanonicznej.
Po spisaniu wszystkich informacji z treści często widać, że jedno z równań wystarczy, by policzyć parametr lub ustalić postać funkcji i dalsza część zadania staje się prosta.
Rysunek funkcji – kiedy opłaca się szkicować
Przy zadaniach za 5–6 punktów ze wzorem funkcji wykres jest potężnym ułatwieniem.
Warto go narysować, gdy pojawiają się zwroty:
- „miejsce zerowe”, „argument, dla którego funkcja przyjmuje wartość…”,
- „najmniejsza / największa wartość funkcji na przedziale…”,
- „liczba rozwiązań równania f(x) = g(x)”.
Szkic nie musi być idealny, ma tylko odzwierciedlać kluczowe cechy:
- miejsce przecięcia z osią OY (wartość w 0),
- miejsca zerowe,
- przebieg w nieskończoności (np. dla funkcji kwadratowej ramiona w górę/dół),
- przedziały rośnięcia i malejące.
Na wykresie łatwo policzyć (a właściwie „zobaczyć”), ile rozwiązań mają równania typu f(x) = c – to po prostu liczba przecięć wykresu z prostą y = c.
Łączenie algebry z geometrią na wykresie
W zadaniach za 5–6 punktów regularnie pojawia się połączenie funkcji z geometrią analityczną: odległości punktów, proste styczne, pola figur pod wykresem. Wtedy rysunek jest wręcz obowiązkowy.
Przykładowe sytuacje:
- „Wykaż, że odległość punktu A od prostej wyrażającej się wzorem y = f(x) jest równa…” – potrzebny jest szkic punktu, prostej i odcinka prostopadłego.
- „Oblicz pole trójkąta wyznaczonego przez wykres funkcji i osie układu współrzędnych” – tu szybko widać, które punkty są wierzchołkami i jakie długości boków można policzyć z miejsc zerowych / przecięć.
Bez rysunku łatwo przeoczyć „geometriczną” interpretację i brnąć w dużo trudniejsze rachunki.

Typ 4: Geometria i stereometria – jak nie utknąć przy rysunku
Odruch: „najpierw rysunek, potem liczby”
W zadaniach geometrycznych za 5–6 punktów niemal zawsze opłaca się poświęcić pierwszą minutę na dobry rysunek z oznaczeniami. Ten rysunek to nie dzieło sztuki, tylko mapa: ma pokazać, co z czym się łączy.
Przydatne elementy, które powinny znaleźć się na schemacie:
- nazwy punktów (ABC, D, O…)
- zaznaczone kąty proste, równe odcinki, równoległości,
- wysokości, środkowe, dwusieczne – najlepiej innym kolorem lub innym typem linii, jeśli masz czas,
- podpisane długości boków i fragmentów.
W stereometrii dodatkowo dobrze jest narysować dwa rysunki: całą bryłę oraz przekrój (lub trójkąt, w którym faktycznie liczysz). Na gołej bryle trudno dostrzec potrzebny trójkąt prostokątny.
Standardowy plan na zadania geometryczne za 5–6 punktów
Większość takich zadań da się rozbić na trzy etapy:
- Identyfikacja trójkątów prostokątnych – jeśli kiedykolwiek w treści pojawia się wysokość, promień, odległość, prostopadłość, często da się znaleźć trójkąt prostokątny i użyć Pitagorasa lub trygonometrii.
- Przejście z jednej figury do drugiej – np. z trójkąta do koła opisanego / wpisanego, z podstawy graniastosłupa do przekroju, z rzutów na rzeczywiste długości.
- Dopiero na końcu – właściwe szukane (pole, objętość, kąt).
Jak wyłapać „ukrytą prostotę” w geometrii
Część zadań geometrycznych wygląda groźnie tylko w treści. Po rozpisaniu okazuje się, że wszystko sprowadza się do jednego znanego faktu: podobieństwa trójkątów, twierdzenia sinusów, własności okręgu opisanego itp.
Dobrze jest świadomie „szukać prostoty”. Pomagają pytania pomocnicze:
- czy widzę tu trójkąty podobne? (np. wspólny kąt i kąt prosty, albo kąt przy wierzchołku plus równoległe proste),
- czy da się wykorzystać okrąg opisany / wpisany? (np. warunek równych kątów, przeciwległe kąty w czworokącie wpisanym),
- czy wystarczy zastosować jedno z „dużych twierdzeń” – Pitagorasa, sinusów, cosinusów – zamiast liczyć wszystko z definicji.
Jeżeli w treści pojawia się kilka długości i kątów, a wynik ma wyjść „ładny”, najczęściej w tle kryje się albo podobieństwo, albo okrąg.
Łańcuch zależności zamiast skakania po przypadkach
Przy zadaniu za 6 punktów z geometrii bardzo łatwo wpaść w pułapkę „skakania” po różnych pomysłach: trochę Pitagorasa, trochę sinusów, trochę rysowania dodatkowych odcinków – bez planu. Dużo skuteczniejsza jest technika łańcucha:
- Co jest dane wprost? – długości, kąty, równości boków, prostopadłości.
- Co mogę z tego policzyć jako pierwsze? – np. brakujący bok z Pitagorasa albo jeden kąt z sumy kątów.
- Co to mi odblokowuje? – może po policzeniu boku okaże się, że dwa trójkąty mają proporcjonalne boki i są podobne.
- Gdzie w tym łańcuchu leży szukana wielkość? – np. promień okręgu opisanego, wysokość, pole.
Dzięki temu każde działanie ma sens: nie liczysz „na zapas”, tylko dlatego, że „może się przyda”, lecz dlatego, że prowadzi jeden krok dalej.
Bryły: redukcja do jednego „kluczowego” przekroju
W stereometrii znakomita część obliczeń i tak odbywa się w pojedynczym trójkącie. Cała bryła jest tylko tłem, z którego ten trójkąt trzeba wydobyć.
Dobrą praktyką jest więc świadome odpowiadanie sobie na pytanie: jaki przekrój jest tu kluczowy?
- Jeśli szukasz odległości punktu od prostej / płaszczyzny, kluczowy będzie trójkąt prostokątny, w którym ta odległość jest wysokością.
- Jeśli w zadaniu występują kąty między prostymi / prostą a płaszczyzną, szukasz trójkąta, w którym ten kąt jest jednym z kątów wewnętrznych.
- Jeśli chodzi o objętości i pola całej bryły, często najpierw trzeba policzyć jedną długość w przekroju (np. wysokość ostrosłupa), a dopiero potem wziąć się za klasyczne wzory.
Rysunki pomocnicze dobrze podpisywać tak, jak w treści (te same litery punktów). Potem łatwo przenosić wnioski z przekroju z powrotem na całą bryłę.
Typ 5: Ciągi, szeregi i indukcja – zadania „na myślenie”
Rozpoznawanie typu ciągu z treści
Część zadań z ciągami zaczyna się niewinnie: „Dany jest ciąg (an) określony wzorem…”, ale potem pojawiają się warunki typu „każdy wyraz jest średnią arytmetyczną dwóch następnych”, „stosunek kolejnych wyrazów jest stały”, „ciąg (an) jest rosnący”.
Dobrym nawykiem jest od razu zidentyfikować, z czym masz do czynienia:
- ciąg arytmetyczny – pojawia się różnica:
an+1 − an = r, warunki typu „średnia arytmetyczna sąsiednich wyrazów”, - ciąg geometryczny – stosunek:
an+1 : an = q, opisy typu „każdy wyraz jest dwa razy większy od poprzedniego”, - ciąg rekurencyjny – wzór na
an+1przezan(czasem teżan−1), - ciąg opisany nierównością – np. „ciąg malejący, ograniczony z dołu” – tu kluczowe są własności granicy.
Po rozpoznaniu typu od razu wiadomo, który ze standardowych wzorów może się przydać: na n-ty wyraz, sumę pierwszych n wyrazów, granicę ciągu geometrycznego itp.
Ciągi w zadaniach „tekstowych” – jak przełożyć słowa na wzór
Zadania za 5–6 punktów z ciągami często chowają sam ciąg w opisie sytuacji: oszczędzanie, naliczanie odsetek, rosnące pola figur. Zanim zaczniesz liczyć, dobrze jest „ochrzcić” główne wielkości:
- nazwij
an– np. „stan konta po n miesiącach”, „bok n-tego kwadratu”, - zapisz, jak zmienia się ta wielkość z kroku na krok – tu kryje się wzór rekurencyjny lub cecha ciągu geometrycznego/arytmetycznego,
- dopiero z tego wyprowadzaj ogólny wzór na
anlub sumę.
Takie uporządkowanie pozwala uniknąć przypadkowych przekształceń procentów czy jednostek. W długim zadaniu łatwo pomylić, co jest wyrazem ciągu, a co liczbą kroków.
Indukcja matematyczna – schemat na 6 punktów
Jeżeli w treści pojawia się „udowodnij, że dla każdego n >= … zachodzi…”, bardzo prawdopodobnie chodzi o zastosowanie indukcji. Wiele osób traci tu punkty, bo przeskakuje kroki lub nie zapisuje ich jasno.
Bezpieczny schemat zapisu:
- Krok bazowy – sprawdzasz najmniejsze n (np. n = 1, n = 2) i pokazujesz, że wzór działa. To zwykle 1–2 linijki rachunków.
- Założenie indukcyjne – piszesz: „Przyjmijmy, że dla pewnego k >= … zachodzi…” i przepisujesz dokładnie to, co chcesz udowodnić, z n zamienionym na k.
- Krok indukcyjny – na podstawie założenia pokazujesz, że wzór prawdziwy jest też dla k+1. Tu trzeba zwykle „doczepić” jedną kolejną część (np. kolejny składnik sumy) i uporządkować wyrażenie.
- Wniosek – jedno zdanie: „Zatem na mocy indukcji matematycznej teza jest prawdziwa dla każdego n >= …”.
Bez wyraźnego kroku bazowego i bez wyraźnego założenia indukcyjnego egzaminator nie ma jak przyznać pełnej puli punktów, nawet jeśli same rachunki są poprawne.
Granice ciągów – co da się policzyć „na skróty”
Przy granicach ciągów rozszerzona matura rzadko wymaga pełnych, akademickich definicji z epsilonami. W większości zadań wystarczą proste narzędzia:
- porównanie z ułamkami – jeśli w liczniku i mianowniku dominują te same stopnie wielomianu, granica to stosunek współczynników; jeśli stopień licznika mniejszy – granica 0,
- ciąg geometryczny z
|q| < 1– granica 0, - proste przekształcenia typu: wyciąganie
nprzed pierwiastek, dzielenie przez najwyższą potęgę, rozbijanie na sumy.
Kłopoty sprawiają zwykle ułamki z pierwiastkami i wartością bezwzględną. Tam opłaca się zrobić jedno porządne przekształcenie „na czysto”, zamiast męczyć się z nieczytelnymi szacowaniami.
Typ 6: Kombinatoryka, prawdopodobieństwo, statystyka – zadania „z życia”
Kiedy kombinatoryka, a kiedy zdrowy rozsądek
Łatwo ulec wrażeniu, że każde zadanie z losowaniem kul, ustawianiem osób czy numerowaniem miejsc wymaga od razu zaawansowanych wzorów na permutacje, wariacje i kombinacje. W praktyce część z nich daje się rozwiązać jednym, dobrze pomyślanym rozbiciem na przypadki.
Przykładowe podejście:
- najpierw policz wszystkie możliwości (często prostsze niż warianty „korzystne”),
- potem zobacz, czy da się łatwo policzyć przeciwny przypadek (np. „żaden z warunków nie jest spełniony”),
- dopiero jeśli oba zbiory są trudne, sięgaj po formalne wzory.
Przy zadaniach za 5–6 punktów często ważniejsze jest poprawne zidentyfikowanie modelu losowania (zwracanie / bez zwracania, kolejność ma znaczenie czy nie?) niż samo wyliczenie liczby możliwości.
Unikanie podwójnego liczenia w kombinatoryce
Jedna z typowych pułapek: liczenie tego samego przypadku dwa razy. Zdarza się to, gdy rozbijasz zadanie na przypadki, które się na siebie nachodzą.
Dwa narzędzia, które pomaga trzymać to w ryzach:
- dokładny opis przypadku – np. „dokładnie 2 osoby z 3 pierwszych miejsc mają te same kolory koszulek”, zamiast „jakieś dwie osoby mają ten sam kolor”,
- schemat iloczyn–suma:
- „i” – mnożenie (robimy coś i coś),
- „lub” – dodawanie (może zajść to lub to, ale przypadki się nie pokrywają).
Jeśli nie jesteś pewien, czy przypadki się wykluczają, pomocny jest prosty test myślowy: spróbuj znaleźć konkretny przykład, który wpadłby do dwóch różnych „szuflad”. Jeżeli taki przykład istnieje, znaczy, że trzeba inaczej pociąć przypadki.
Prawdopodobieństwo – jak nie zgubić mianownika
Przy zadaniach rozbudowanych część uczniów skupia się na policzeniu liczby przypadków sprzyjających i… zapomina o policzeniu wszystkich możliwych. Albo odwrotnie – mianownik jest dobrze ustalony, ale licznik zawiera źle policzone kombinacje.
Dobrym nawykiem jest konsekwentny zapis:
- opisuję eksperyment losowy,
- ustalam przestrzeń zdarzeń elementarnych – ile ich jest i jak wyglądają,
- definiuję zdarzenie A słowami oraz w postaci zbioru (w głowie lub na kartce),
- liczę
P(A) = |A| / |Ω|– dopiero na końcu wstawiam liczby.
Przy kolejnych krokach (np. warunkowe prawdopodobieństwo, kilka losowań) opis słowny pomaga nie pogubić się w tym, co już zrobiono, a co dopiero ma się zdarzyć.
Statystyka opisowa – zyski łatwe punkty
Średnia, mediana, odchylenie standardowe czy kwartyle pojawiają się na maturze rozszerzonej stosunkowo często, a wciąż sporo osób „oddaje” te punkty bez walki. Zwykle powodem jest niechęć do pracy z tabelami lub wykresami.
Przy takim zadaniu możesz postępować według prostego planu:
- przepisz dane w bardziej przejrzystej formie – np. rosnąco posortowana lista,
- zaznacz na niej „palcem” (na brudnopisie) pozycję mediany, kwartyle,
- do obliczeń używaj znanych wzorów, ale rozbij je na małe kroki – zwłaszcza przy odchyleniu standardowym (różnice od średniej, kwadraty, suma, dzielenie).
W zadaniach testowych wystarczy często oszacowanie: która grupa ma większe rozproszenie, czy dołożenie jednego dużego wyniku bardziej zwiększy średnią czy medianę. W opisówkach lepiej jednak zapisać pełne rachunki.
Typ 7: Zadania „pokaż, że…” i „wykaż, że…” – jak pisać dowody na maturze
Zaczynaj od tezy, nie od rachunków
W zadaniach „wykaż, że…” kluczowe jest logiczne prowadzenie argumentu. Zamiast od razu liczyć, najpierw spójrz na samą tezę:
- co dokładnie masz udowodnić – równość, nierówność, własność typu „funkcja jest rosnąca”?
- czy teza dotyczy wszystkich x z jakiegoś zbioru, czy tylko konkretnego elementu / konkretnego n?
Dopiero potem dobierasz narzędzie: przekształcenia algebraiczne, własności funkcji, indukcję, interpretację geometryczną. Dzięki temu unikniesz rachunków, które nie prowadzą do celu.
Typowy szkielet dowodu równości
Jeśli trzeba udowodnić, że dwa wyrażenia są równe, dobrze sprawdza się podejście „od jednej strony do drugiej”:
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Jakie zadania na maturze rozszerzonej dają 5–6 punktów?
Zadania za 5–6 punktów to zwykle rozbudowane zadania otwarte, często z długą treścią (2–3 akapity) i kilkoma etapami rozwiązania. Wymagają połączenia kilku działów, np. funkcji i geometrii, ciągów i procentów czy logiki i kombinatoryki.
Charakterystyczne jest to, że oprócz obliczeń trzeba też coś uzasadnić, wykazać lub sformułować wniosek. Każdy etap (obliczenia, przekształcenia, wniosek, uzasadnienie) jest osobno punktowany, więc nawet przy błędzie rachunkowym można zdobyć większość punktów.
Jak rozpoznać w arkuszu zadanie za 5–6 punktów?
Najłatwiej po długości treści oraz po użytych sformułowaniach w poleceniu. Jeśli widzisz dłuższy opis sytuacji i zwroty typu „wykaż, że…”, „uzasadnij, że…”, „pokaż, że…”, „czy istnieje…”, „czy zachodzi…”, to prawie na pewno jest to zadanie średnio-duże, za około 4–6 punktów.
Często takie zadania:
- odwołują się do co najmniej dwóch działów matematyki,
- mają części (a), (b) lub ukryte podpunkty w jednym długim poleceniu,
- wymagają pełnego toku rozumowania, a nie tylko podania liczby w odpowiedzi.
Jak krok po kroku podejść do dużego zadania za 5–6 punktów?
Najpierw przeczytaj zadanie bez liczenia „w głowie” – Twoim celem jest zrozumienie struktury, nie natychmiastowe rozwiązanie. Podkreśl dane, słowa-klucze i dokładnie to, o co pytają. Zapisz na marginesie, co jest danymi, a co szukanym wynikiem.
Przy drugim czytaniu rozbij zadanie na etapy i zrób krótki plan (w punktach, hasłowo), np.: „1) zapisać warunek, 2) ułożyć równanie, 3) rozwiązać, 4) zinterpretować wynik”. Potem systematycznie realizuj te punkty, zapisując każdy etap tak, aby egzaminator widział tok Twojego rozumowania.
Czy trzeba pisać pełne uzasadnienia, jeśli „wiem w głowie”, jak to działa?
Tak. Na maturze rozszerzonej punkty przyznaje się za zapisany tok rozumowania, a nie za „rozwiązane w głowie”. Nawet jeśli intuicyjnie wiesz, co wyjdzie, brak uzasadnienia lub pominięcie kilku kroków może kosztować większość punktów.
Przy poleceniach typu „wykaż”, „uzasadnij”, egzaminator oczekuje kolejnych, jasno zapisanych argumentów: co zakładasz, jakie równania czy własności stosujesz i do jakiego wniosku dochodzisz. Same wyniki liczbowo poprawne to często tylko część możliwych punktów.
Jak czytać długie treści zadań, żeby się nie gubić?
Podczas pierwszego czytania nie licz – skup się na organizacji informacji. Podkreśl wszystkie dane liczbowe, własności (np. „trójkąt prostokątny”, „funkcja rosnąca”), relacje („prostopadły”, „równoległy”) i dokładne sformułowanie pytania. Na marginesie wypisz: „dane:” i „szukane:”, najlepiej w postaci symboli matematycznych.
Przy drugim czytaniu przypisz każdemu ważnemu fragmentowi treści konkretną czynność: zapisanie równania, ułożenie wzoru, wykonanie rysunku, rozwiązanie nierówności, interpretację wyniku. Dzięki temu wiesz, które zdania „zamieniają się” na które kroki rozwiązania i za co możesz dostać punkty.
Czy do zadań za 5–6 punktów zawsze trzeba robić rysunek?
Nie zawsze, ale bardzo często rysunek lub schemat znacząco ułatwia zadanie. W geometrii jest praktycznie obowiązkowy, ale warto go stosować także przy funkcjach (szkic wykresu), ciągach (oś liczbowa, prosty schemat), kombinatoryce (drzewko możliwości).
Nawet prosty szkic z podpisanymi wielkościami pomaga uniknąć absurdalnych wniosków (np. ujemnych długości) i lepiej zobaczyć zależności, co przekłada się na mniejszą liczbę błędów i więcej punktów cząstkowych.
Jak zdobywać punkty cząstkowe w dużych zadaniach?
Traktuj zadanie za 5–6 punktów jak kilka mniejszych zadań. Zapisuj każdy sensowny krok: właściwie ułożone równanie, poprawny warunek, częściowo rozwiązana nierówność, logiczny wniosek – wszystko to może być osobno punktowane, nawet jeśli końcowy wynik będzie błędny.
Dlatego nie przerywaj rozwiązania po pierwszej trudności. Zapisz to, do czego doszedłeś poprawnie, a jeśli się zablokujesz, przejdź do innego fragmentu lub innej części zadania. Na sprawdzianie zyskasz tym najwyżej kilka minut, a na maturze możesz w ten sposób uratować kilkanaście punktów w całym arkuszu.
Esencja tematu
- Zadania za 5–6 punktów stanowią trzon matury rozszerzonej z matematyki i często decydują o wysokim wyniku, mimo że nie zawsze są obiektywnie najtrudniejsze rachunkowo.
- Kluczem do tych zadań jest umiejętność łączenia kilku prostszych umiejętności, logicznego myślenia oraz pełnego, czytelnego zapisu rozumowania – sama „odgadnięta” odpowiedź bez uzasadnienia nie daje punktów.
- Duże zadanie zwykle składa się z kilku etapów (obliczenia, uzasadnienie, wniosek), za które przyznawane są osobne punkty, więc nawet przy błędzie rachunkowym można uratować znaczną część punktów dzięki poprawnemu tokowi rozumowania.
- Zadania za 5–6 punktów mają rozbudowaną treść, często łączą dwa lub więcej działów matematyki i wymagają słownego uzasadnienia („wykaż”, „uzasadnij”, „pokaż, że…”, „czy istnieje…”), co sygnalizuje konieczność dowodu, a nie tylko podania liczby.
- Mity o „kosmicznej trudności” dużych zadań są przesadzone – najczęściej są to znane typy zadań z jednym dodatkowym utrudnieniem i długą treścią, które mocno sprawdzają czytanie ze zrozumieniem.
- Skuteczna strategia pracy polega na spokojnym rozbijaniu zadania na etapy, systematycznym zapisywaniu warunków oraz świadomym zbieraniu punktów cząstkowych, nawet gdy ostateczne rozwiązanie się nie uda.






